Więc ja się pytam: co pan Tusk robił przez 3 lata w sejmie, senacie, w rządzie, przy pracach nad budżetami, by zapobiec tej sytuacji? Czy na powrót podwyższył ów bardzo niekorzystny podatek? Czy może podjął jakieś działania, aby wydawać mniej co spowodowałoby bilans "na zero" przy jednoczesnym zachowaniu obniżonego podatku? Odpowiedź jest jedna: NIE ZROBIŁ NIC. Nie jest to wina PiSu - bo kiedy oni rządzili, nic tak złego się nie działo żeby musieć podwyższyć VAT - a czy teraz by do tego co się dzieje dopuścili? TEGO NIE WIE NIKT.
Obwinianie więc PiSu za brak reform jest pozbawione sensu, zwłaszcza, że było to 3 lata temu. To tak, jakby 40-letni mężczyzna mówił, że nie jest prawnikiem, bo w dzieciństwie nie miał swojego pokoju - równie głupia argumentacja.



Otóż słynna obniżka PITu, uchwalona przez PiS w 2006, zawierała przepis, iż w życie wejdzie w... 2009. Albowiem, jak twierdził rząd i klub PiS, sytuacja finansów publicznych w 2006 jest zbyt trudna, ale w 2009 będzie świetna.
Skutki dla budżetu zaczęły być zatem odczuwalne rok temu.
Tak wyglądają PiSowskie przechwałki, że przecież każdy mógł przewidzieć kryzys światowy.